„Zobaczyłem wielki tłum, którego nikt nie mógł policzyć, z każdego narodu i wszystkich pokoleń, ludów i języków, stojący przed tronem i przed Barankiem” (Ap 7,9).
1 listopada Kościół obchodzi uroczystość Wszystkich Świętych. To wyjątkowy dzień, w którym kierujemy nasze spojrzenie ku niebu i wspominamy tych, którzy zakończyli już swoją ziemską pielgrzymkę i osiągnęli najważniejszy cel ludzkiego życia – wieczne szczęście z Bogiem.
W tym dniu oddajemy cześć nie tylko świętym i błogosławionym, których znamy z imienia, ale również niezliczonej rzeszy tych, o których nie przeczytamy w żadnej książce i których wizerunków nie znajdziemy na ołtarzach. Być może są wśród nich nasi rodzice, dziadkowie, krewni, przyjaciele czy zwyczajni ludzie, którzy żyli obok nas. Nie dokonywali wielkich czynów, nie byli znani światu, ale każdego dnia starali się kochać Boga i drugiego człowieka.
Uroczystość Wszystkich Świętych przypomina nam jedną niezwykle ważną prawdę: świętość nie jest zarezerwowana dla wybranych. Jest powołaniem każdego z nas.
Świętość nie polega na życiu bez trudności, słabości czy upadków. To codzienne wybieranie dobra, przebaczanie mimo doznanych krzywd, okazywanie miłości tam, gdzie łatwiej byłoby pozostać obojętnym. To uczciwe życie, cierpliwość wobec innych, wierność Bogu i umiejętność podnoszenia się po własnych błędach.
W Ewangelii o ośmiu błogosławieństwach Jezus pokazuje nam drogę prowadzącą do prawdziwego szczęścia. Błogosławionymi nazywa ludzi cichych, miłosiernych, czystego serca, wprowadzających pokój, a także tych, którzy pomimo cierpienia i przeciwności pozostają wierni Bogu. To właśnie oni przypominają nam, że wielkości człowieka nie mierzy się majątkiem, stanowiskiem ani popularnością, lecz miłością, którą pozostawia po sobie.
W tych dniach licznie odwiedzamy cmentarze, zapalamy znicze i składamy kwiaty na grobach naszych bliskich. Są to piękne znaki pamięci i wdzięczności. Pamiętajmy jednak, że 1 listopada jest przede wszystkim uroczystością radości i nadziei, a nie smutku i żałoby. Kościół przypomina nam bowiem, że śmierć nie jest końcem ludzkiego życia, a naszym ostatecznym przeznaczeniem jest niebo.
Niech ta uroczystość stanie się dla każdego z nas okazją do refleksji nad własnym życiem. Dokąd zmierzam? Co pozostanie po mnie? Czy moje codzienne wybory przybliżają mnie do Boga? Czy ludzie, których spotykam, mogą dzięki mnie doświadczyć choć odrobiny Jego miłości?
Święci nie byli ludźmi, którzy nigdy nie upadali. Byli ludźmi, którzy nie przestawali wracać do Boga.
Niech ich przykład dodaje nam odwagi, a ich wstawiennictwo pomaga wytrwale podążać drogą wiary, nadziei i miłości.
Bo przecież niebo nie jest przeznaczone tylko dla wielkich świętych z obrazów i ołtarzy. Niebo jest również dla nas. Trzeba tylko zapragnąć świętości i każdego dnia zrobić choć jeden krok w jej kierunku.







